fbpx

Mandat za przekroczenie prędkości, mandat za palenie papierosów na przystanku. Czy takie same, groźne konsekwencje grożą, gdy złamiemy zasadę, którą ustaliliśmy w naszym domu? A czy w ogóle warto mieć w domu zasady? Wiele osób twierdzi, że łatwiej jest, gdy takich zasad nie ma. Ale czy tak jest na pewno?

Idziemy z dzieckiem na plac zabaw – obowiązuje regulamin. Gdy wychodzimy do restauracji – obowiązuje nas savoir – vivre. Ba! Nawet, gdy jemy posiłek u siebie w domu to też są zasady, których możemy nie być świadomi. Wszędzie gdzie nie spojrzymy, musimy stosować się do z góry narzuconych zasad. Skoro otaczają nas one zewsząd, to czy w domu powinniśmy z nich zrezygnować?

Zasady poprawiają funkcjonowanie w społeczeństwie, w rodzinie

Według mnie istnienie zasad – w domu, u rodziny, ułatwia nam życie. Dla wielu osób zasady mogą wydawać się sztuczne, niepotrzebne – przecież łatwiej żyje się, gdy nie musimy pamiętać o tym, czy łokcie mają być na stole podczas spożywania posiłku, itp.

Oczywiście, że łatwiej, ale czy chciałbyś jeść posiłek w restauracji, gdzie ludzie siedzą nago, mają nogi na stole, siorbią, rzucają jedzenie na podłogę?

Myślę, że nie. Myślę, że sympatyczniej i apetyczniej jest, gdy partner je z zamkniętą buzią, nie odzywa się gdy przeżuwa.

Rozumiem, że chcemy po partnersku podejść do dziecka, a istnienie zasad w naszym pierwszym odczuciu może to utrudnić. Tak jak jestem za traktowaniem dziecka jak partnera (ale nie równego sobie), tak to my mamy większą wiedzę, doświadczenie i to my mamy za zadanie chronić dziecko przed niebezpieczeństwami.

Zasady ograniczają czy wspierają rozwój dziecka?

Zasady powinny być po to, by wspierać, a nie ograniczać rozwój dziecka. Podobnie jest z nami – z zasadami, które przygotowujemy musimy czuć się dobrze, mają nas wspierać jako rodziców, opiekunów. Powinniśmy je wprowadzać w życie po to, by ułatwiać mu współpracę z innymi. Bo to, jakich wyborów my dokonujemy, nie oznacza, że dokonają ich także inni.
To moja decyzja, że pozwalam dziecku chodzić z jedzeniem po domu. W przedszkolu będą obowiązywały inne zasady – dziecko ma siedzieć przy stoliku, przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa.

Zasady mogą się różnić
Istotne jest też, by dziecko (ale my także), było świadome tego, że zasady mogą i są być różne w zależności od miejsca.

Z obserwacji rodziców wychowujących dziecko bezstresowo, wydaje się, że oni właśnie zapomnieli o tym, że mamy prawo wybierać zasady u siebie w domu, ale nie możemy sprzeciwiać się zasadom panującym w miejscach publicznych.

Tak jak dla mnie jest w porządku to, że dziecko skacze po kanapie w domu, tak nie zgadzam się na to, by skakało u innych.

Zaspokajanie potrzeb – o co w tym chodzi?

Żyjemy po to, by zaspokajać swoje potrzeby. Jednak czy musimy zaspokajać wszystkie swoje i dziecka potrzeby?

Na rozwinięcie tego tematu, chciałabym Cię zaprosić na na darmowe szkolenie, które odbędzie się 21 lipca. Szkolenie nosi tytuł: Zaspokajanie potrzeb: bezstresowe wychowanie czy stawianie granic”. Poniżej jest link do zapisu – zapisane osoby otrzymają link w dniu szkolenia.

To jakie możemy mieć zasady?

Zasady przede wszystkim muszą być NASZE, a nie cioci Krysi czy koleżanki Zosi.

Pamiętaj, że te zasady będą się różnić w domu, w przedszkolu, na placu zabaw. Ale będą one się zmieniać i co jakiś czas warto się na chwilę zatrzymać i sprawdzić, czy zasada jest jeszcze aktualna.

Nasze życie pędzi przeokrutnie, często nawet nie jesteśmy świadomi tego, że upłynął rok,kilka lat od wprowadzenia zasad.

Warto sobie uświadomić, że zasady to nie powinny być przekonania. To, że uważam, że nie powinno się jeść rękami, to moje przekonanie. Jak wiesz są dania, które trzeba jeść używając rąk. Jeśli zależy mi na tym, by jednak wszyscy jedli nożem i widelcem, to warto to uargumentować (podobnie jak inne zasady). Zasada w stylu „nie, bo nie”, uczy dziecko, że ono też ma prawo tak powiedzieć. Myślę, że bardziej konstruktywne jest to, by być świadomym dlaczego coś robię, albo czegoś nie robię.

A czy zasady można łamać?

No pewnie, że można! Ale trzeba liczyć się z konsekwencjami. Jeśli znacznie przekroczymy prędkość, to oprócz mandatu, możemy mieć wypadek. Jeśli nie zapłacimy rachunku w terminie, to mogą być odsetki.
A co w przypadku dzieci i zgodzenia się na łamanie zasad? Trzeba zawsze wszystko przeanalizować. Przede wszystkim: skoro chcę złamać zasadę, to dlaczego? Czy dlatego, że jest nieaktualna? Czy dlatego, że nie jest zgodna z moimi wartościami? Jeśli nie, to może warto zmienić zasady?

Dzisiejszy artykuł jest krótki, bo jego rozwinięcie znajdziesz w e-booku Spokojna mama – spokojne dziecko.
Sam darmowy rozdział możesz pobrać po zapisie do newslettera poniżej. Zobaczysz, że na końcu działu są pytania, na które warto odpowiedzieć. Podobnie wyglądają inne rozdziały – po każdym dużym dziale znajdziesz zestaw pytań, które ułatwią wprowadzić w życie teorię.