fbpx

Zdarzyła Ci się pewnie sytuacja, w której mówiłeś coś do dziecka, a ono Cię ignorowało? A czy było też tak, że to dziecko coś do Ciebie mówiło, a Ty go nie zauważyłeś? Temat mówienia do dziecka to jak wiesz temat rzeka. Dzisiaj chciałabym Ci przybliżyć sześć zasad, których wprowadzenie pozwoli Ci poprawić relację z dzieckiem.

Mówię do dziecka, a ono mnie ignoruje!
Ile razy mam mu powtarzać to samo?
Tyle razy powtarzam, że trzeba po sobie sprzątać!

1. Prawienie kazań jest nudne


Zdarzyło Ci się być na przydługim wykładzie? A może sam doświadczyłeś tego, że rodzic, grożąc palcem mówił Ci, co wolno, a co zrobiłeś nie tak?
Spróbuj sobie przypomnieć uczucia, jakich wtedy doświadczyłeś? Znudzenie? Wkurzenie? A może głos: „bla bla bla”. Może byłeś zniecierpliwiony: czekałeś, aż rodzic skończy, by znowu zrobić to samo?
Dziecko żyje zbyt szybko, by skupiać się na długich wykładach. Ma mnóstwo rzeczy do nauczenia, do poznania. Pomimo tego, że otaczają nas te same rzeczy, to nasze doznania sensoryczne znacznie się różnią. Po pierwsze dlatego, że my ten najbliższy świat już znamy. Wiemy, po co jest lodówka, co w niej się znajduje. Mamy świadomość, co możemy obejrzeć w telewizji, co znajdziemy w telefonie. Wiemy, co znajduje się w pudełku na szafce czy pod ławą. Dziecko jeszcze tego nie wie. Dąży do tego, by zaspokoić potrzebę uczenia się, zdobywania wiedzy. Gdy najdzie Cię ochota, by wpaść w tryb prawienia kazań, pomyśl, czy sam chciałbyś tego słuchać? A może nie warto skupiać się na problemie, a poszukać rozwiązania, który usatysfakcjonuje obydwie strony?

2. Podejdź do dziecka

Czy zdarzyło Ci wołać dziecko, by coś zjadło albo się napiło? Jak często maluch przybiega i zaspokaja swoją i Twoją potrzebę jedzenia?

Dziecko może być tak pochłonięte wykonywaniem danej czynności, że może nawet nie zauważyć tego, że czegoś od niego chcesz. Najbardziej widać to na placach zabaw.
Cały czas mam przed oczami widok taty, który chodził za synkiem i co 30 sekund mówił do malca: „Stasiu pić, Stasiu chodź pić”. Na początku śmieszyła nas ta scena. Po chwili zaczęło irytować.

Czyją potrzebę zaspokajasz?

Co robi dziecko, gdy bardzo intensywnie namawiamy je do zaspokojenia naszej potrzeby? Nie zwraca na nas uwagi.

Czy robi to specjalnie? I tak i nie. W sytuacji, gdy widzimy, że maluch nas słyszy, ale spotkał się z kolegą i jest pochłonięty zabawą, to wybierze kolegę. Nas ma na co dzień. My jesteśmy z dzieckiem dzień w dzień, kolega nie.

Myślę, że tutaj też warto odwrócić sytuację: czy Ty będąc zajęty rozmową z przyjacielem, przerywasz ją, bo dziecko coś od Ciebie chce? Zazwyczaj zaczynasz się denerwować i złościć, prawda? Zdarza się, że poinformujesz malucha, że porozmawiasz z nim za chwilę, gdy dokończysz rozmawiać z ciocią czy wujkiem. Dzięki temu dziecko się uczy, że trzeba czekać na swoją kolej. Jednocześnie okazujesz szacunek zarówno do swojego rozmówcy, jak i do dziecka. No i dbasz o swój układ nerwowy: nie wzbierają się w Tobie negatywne emocje, bo dziecko jest uprzedzone, że za chwilę zaspokoisz jego potrzebę rozmowy. Tak, to trwa. Chwilę potrwa, zanim dziecko załapie, zrozumie, zaufa: to, co rodzic mówi, to robi. Im szybciej wdrożysz ten sposób porozumiewania się z dzieckiem, tym lepiej. Bo on działa, serio 😉

3. Pomyśl, zanim powiesz

Pewnie znasz ludzi którzy, zanim pomyślą, to od razu robią? Jeśli myślisz, że nie….to ja jestem taką osobą. Zanim coś porządnie przemyślę, to od razu działam. Choć…nie dotyczy to wspierania rozwoju dziecka.
Gdy widzę, że dziecko ma jakąś trudność, złość, niezaspokojoną potrzebę, to staram się najpierw pomyśleć, w jaki sposób (i czy) mogę mu pomóc. Ciebie też namawiam do tego, by przyjąć taką „strategię”. Pozwala wyeliminować sporo sytuacji, które kończą się niepotrzebnymi nerwami i ogromną złością. Zazwyczaj jest to złość na siebie samego, bo nakrzyczałem na dziecko.

Zacznij przewidywać przyszłość

Stań się wróżką czy wróżkiem, by wspierać relację z dzieckiem. Wyobraź sobie, co może się wydarzyć, gdy pozwolę dziecku coś zrobić. Wiesz, że pierwszą reakcją jest krzyknięcie: „nie wolno”. A co by się wydarzyło, gdybyś nic nie powiedział? Co się wydarzy, gdy dziecko zajrzy do saszetki, kosmetyczki i wyjmie wszystkie rzeczy ze środka? Jeśli wiesz, że w środku nie ma nic niebezpiecznego, to może warto pozwolić dziecku na poznawanie otaczającego go świata. Myślę, że ma to podwójne znaczenie. Po pierwsze dziecko rozwija małą motorykę (odsunięcie suwaka, wyciąganie drobnych przedmiotów). Druga sprawa to taka, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Zdarzyło Ci się powyciągać z maminej torebki różne bibeloty, wysmarować się szminką? Gdy pozwolimy dziecku na to, by oswoiło się z tym, co widzi, czego dotyka, to będzie podchodziło do tego z większą uwagą i ostrożnością. Dziecko pozna zastosowanie tych rzeczy, otrzyma komunikat, że coś może się zniszczyć, dlatego np. nie dotykamy pomadki paluszkami, tylko wąchamy.
Szukaj plusów i minusów. Co może się wydarzyć najgorszego? A co wydarzy się w najlepszym wypadku? Czy moja ingerencja jest potrzebna? A może okaże się, że dziecko po chwili oglądania odłoży daną rzecz na półkę?

4. Skup się na potrzebach

Tutaj ważne są nie tylko potrzeby dziecka, Twoje także. Podstawą dobrej relacji, współpracy czy to z dzieckiem, czy z bliskimi jest zrozumienie. Na początku możesz czuć, że tylko zaspokajasz potrzeby dziecka. Tak będzie. Będziesz mieć poczucie, że nikt nie dba o Twoje potrzeby. Tak jest i będzie. Pamiętaj, że jedyną osobą, która zadba o Twoje potrzeby, jesteś Ty. Ty znasz je najlepiej. Ty wiesz, kiedy potrzebujesz odpocząć, zregenerować się.

Mów o potrzebach

Krok po kroku informuj o swoich potrzebach dziecko i bliskich. Pamiętaj, że oni też mają potrzeby, do których zaspokojenia dążą. W trakcie nauki odczytywania swoich potrzeb i potrzeb bliskich ucz dziecka tego samego. Nazywaj potrzeby, informuj dziecko o tym, co widzisz, o tym, co czujesz. Umawiaj się z dzieckiem na czas „dla siebie”. Jeśli wiesz, że dla zachowania higieny umysłowej, potrzebujesz czytać książki, to zaplanujcie taki czas w ciągu dnia. Umówcie się, że wieczorem, Ty czytasz dziecku, później dziecko ogląda książkę (albo się bawi), a Ty masz czas dla siebie. Dwulatek będzie w stanie wytrzymać 30 sekund. To jest krok bliżej do tego, by z siedmiolatkiem mieć takie sesje, które będą trwały po kilkadziesiąt minut. Planując takie rytuały już teraz, dajesz sobie i dziecku coś niesamowitego: umiejętność zadbania o własne potrzeby.

5. Używaj pozytywnych komunikatów

Jesteśmy nauczeni tego, by słowami pokazywać swoją wyższość. Korzystamy z komunikatów: nie wolno, nie dotykaj, nie biegaj. Powtarzamy je w ciągu dnia nawet kilkadziesiąt razy dziennie. Co się dzieje, gdy dziecko non-stop je słyszy? Przyzwyczaja się do nich i przestaje na nie reagować. No bo wiesz….z nami jest dokładnie tak samo. Jakby nam ktoś wisiał nad głową i cały czas powtarzał co mamy robić, a czego nie robić…. to i tak robilibyśmy wszystko po swojemu. To dokładnie taka sama sytuacja jak z prawieniem kazań.
Bardzo ważne jest to, by słowa, jakie kierujemy do dziecka, były wymierzone niczym strzała do celu. Chodzi tutaj o…znalezienie potrzeb. Gdy widzę, że dziecko jest zaintrygowane tym, co znajduje się w mojej torebce, to odsunę komunikat: „nie wolno” i powiem np. „chcesz zobaczyć, co jest w kosmetyczce”? Jeśli nie mogę pokazać dziecku, dać mu tego czego potrzebuje, to także o tym go informuję.

6. Używaj konkretnych komunikatów

Ty nigdy nie sprzątasz!
Zawsze muszę po tobie poprawiać!
Znowu tu jest bałagan!

Czy jesteś w stanie mi napisać jaki wniosek wyciągniesz z tych zdań? Widzisz intencję, jaką ma nadawca? Czy wiesz, co masz zrobić, gdy słyszysz taki komunikat?

Rządzą nami przekonania, które zdobyliśmy od swoich bliskich. W większości przypadków nasi rodzice, dziadkowie, opiekunowie w ten sposób się z nami porozumiewają albo porozumiewali. Dlatego uważamy, że są to jedyne słuszne komunikaty, jakie możemy skierować do dziecka. Niestety tak nie jest. Akurat te komunikaty nigdy nie działały. Wywoływały frustrację u partnerów. Zazwyczaj to kobieta narzekała na partnera, który nic nie robi. Tylko….takimi komunikatami ona nie informowała go o tym, czego od niego oczekuje. Co jest dla Ciebie bardziej zrozumiałe: Ty nigdy nie sprzątasz, czy włóż skarpetki do kosza z brudną bielizną. Rozmowa….tak bardzo nam brakuje umiejętności porozmawiania, opowiedzenia o swoich potrzebach. Pamiętaj, że nikt nie zadba o Twoje potrzeby, tylko Ty. Po co tracić energię na komunikaty, które nie zaspokoją niczyjej potrzeby? Z dziećmi jest dokładnie tak samo 😉 Dziecku łatwiej będzie odłożyć miśka na półkę, niż zrozumieć naszą intencję, gdy (zazwyczaj po raz kolejny) wypominamy mu to, że nie sprząta.


Spokojnego wdrażania!

Kasia Woźniak-Spokojny Rodzic