fbpx

Czy często zdarza Ci się porzucić projekt, o którym śniłeś dniami i nocami, tylko dlatego, że miałeś poczucie, że Ci się nie uda? Czy często słyszysz wewnętrzny głos, który mówi Ci, że coś Ci się nie uda?

Głosy, słyszę głosy w mojej głowie!

Spokojnie, to nie zakłócenia. Każdy z nas słyszy głos, który mu mówi, że jest beznadziejny albo fantastyczny. Różnica jest taka, że jedni z nas będą słyszeli ten głos bardziej, inni mniej. No bo przypomnij sobie, gdy pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości co do słuszności jakiegoś projektu, to czy nie pojawia się właśnie ON, ten, który będzie Ci mówił, że na pewno Ci się nie uda? Czasami będzie krzyczał głośniej, czasami wystarczy, że zasieje ziarno niepewności, przez co wszystkie rzeczy, jakie będziemy robić, będą nas kierować na drogę, która będzie oddalać od wykonania zadania.

Jakie emocje wywołują negatywne myśli?

A powiedz mi, co czujesz, gdy te negatywne myśli pojawiają się w Twojej głowie? Czy jesteś pełen optymizmu, zapału do działania? Może wręcz przeciwnie: negatywne myśli wywołują negatywne emocje? Czy pojawiająca się niepewność nakręca Cię do działania? Jaki wpływ ma na kolejne Twoje czynności? Z werwą i energią łapiesz się za ich wykonywanie?
Myślę, że większość z nas odpowie, że to ziarenko niepewności wywoła lawinę nieszczęść. Gdy się pojawi i gdy nie rozpracujemy tej wątpliwości, która pojawiła się w naszej głowie, to w wielu przypadkach nasz projekt upada.

Dlaczego o tym Ci piszę?


Bo ostatnio sama doświadczam tego bardzo mocno, że nastawienie ma znaczenie. To działa jak samospełniająca się przepowiednia. Jeśli czuję, że wstałam lewą nogą, to podświadomie będę robić wszystko, by faktycznie nic mi się w trakcie tego dnia nie udawało. Będę odwlekać wykonywanie czynności, które w normalnej sytuacji robiłabym bez przeszkód.

Problemy rodzą problemy. W jaki sposób zatrzymać lawinę nieszczęść?

Świetnym przykładem jest moja dzisiejsza sytuacja. Otóż w przyszłym tygodniu, tj. w dniach 13-15 października 2020 roku, organizuję bezpłatne szkolenie dla rodziców, nauczycieli, którzy chcą dowiedzieć się, w jaki sposób wspierać dziecko w rozwoju. Jakiś czas temu pomyślałam sobie, że świetnie by było, abym na to szkolenie przygotowała kurs. Wiesz, szkolenie i kurs tworzyłoby razem spójną całość.

Tutaj obudził się we mnie brak pewności siebie. To ten głos, który mi od środka powtarzał, że nie ma opcji, żeby to się udało.

Bo za mało czasu, bo za mało przygotowań, bo na pewno nikt tego nie kupi.

Kilka dni temu stwierdziłam, że raz kozie śmierć. Próbuję. Żaden wewnętrzny krytyk nie będzie mi mówił, że sobie nie dam rady, bo nie będzie to idealnie.

Gdy zaczęłam zastanawiać się nad perfekcjonizmem, to stwierdziłam, że przecież w tym samym momencie utknęłam z blogiem. Nie miałam perfekcyjnych zdjęć, nie miałam idealnie dobranych nagłówków, więc nic nie publikowałam.

Stefan skąd Ty się tutaj wziąłeś?

Pogroziłam palcem mojemu krytykowi, powiedziałam mu, żeby na najbliższe dni wziął sobie wolne i odpoczął, bym w spokoju mogła wszystko nagrać. Na nagrania przeznaczyłam sobie dwa dni: środę i czwartek. W środę udało mi się nagrać to, co zaplanowałam. Tylko…okazało się, że jakość dźwięku jest tak fatalna, że tych filmów na pewno nikomu nie udostępnię (nawet za darmo). W czwartek co się wydarzyło? Mój krytyk Stefan znowu się pojawił. Napotykałam kolejne problemy, szukałam sposobu, by porzucić chęć przygotowania kursu. I co wtedy się wydarzyło? Zmieniłam swoje podejście. Znowu wystrzeliłam Stefka w kosmos i zaczęłam nagrywać, przestałam analizować. Wzięłam się do roboty.

Krytycy są wśród nas

Każdy z nas ma w sobie takiego krytyka. On tak naprawdę ma dobre intencje. Jego zamiarem nie jest szkodzenie nam. On chce nas chronić, nie chce, byśmy cierpieli, byśmy źle się czuli. Tylko on nie wie tego, że gdy nie podejmujemy się wyzwań, to bardzo często też cierpimy.

Myślę, że niewielka grupa osób jest świaodma tego, że pojawia się w nas taki głos, który chce dla nas dobrze. Wystarczy, abyśmy weszli z nim, a raczej z samym sobą w dialog, by dowiedzieć się, dlaczego on chce nas powstrzymać przed wykonywaniem jakiegoś zadania? Bardzo często okazuje się, że my najzwyczajniej w świecie boimy się porażki. To jest największa przyczyna tego, że słyszymy wewnętrzny głos, który mówi, żeby się nie wysilać, tylko iść włączyć serial na Netflixie.

Jak rozwiązać konflikt interesów?

Doszukanie się powodów czy to negatywnego nastawienia do życia, czy właśnie znalezienie przyczyny unikania wykonania jakiegoś zadania, bardzo często rozwiązuje sprawę. Gdy często zwracamy się do środka, gdy patrzymy na swoje potrzeby, jesteśmy w stanie szybciej zauważać je u innych. Dzięki temu pojawia się więcej zrozumienia i mniej negatywnych emocji. Nasz kubeczek energetyczny nie jest przeraźliwie pusty.

Czy jestem w stanie łatwo nauczyć się rozpoznawać potrzeby?

Bardzo, ale to bardzo chciałabym Ci napisać, że jest to prosta sprawa. Niestety nie mogę tego napisać. Jest to proces trwający dni, tygodnie, miesiące o ile nie lata. Tylko wiesz…ten proces jest bardzo przyjemny 😉 Dzięki niemu poznajemy siebie samego coraz lepiej. Dzięki temu łatwiej dogadujemy się nie tylko z sobą, a także z najbliższymi i co najważniejsze z naszym dzieckiem.

Idź na kawę ze Stefanem, Zdzichem, Alfredą.

Namawiam Cię bardzo serdecznie, abyś też poznał się ze swoim krytykiem. Idźcie razem na kawę czy herbatę, spędźcie razem trochę czasu. Pogadajcie. Zapytaj się, po co tutaj jest? No i co najważniejsze: daj mu imię. Po co? By w sytuacjach, gdy czujesz, że Twój krytyk staje się nadgorliwy, po prostu wyślesz go do drugiego pokoju, by zastanowił się, co później obejrzycie w ramach odpoczynku po wykonanym zadaniu. W dodatku po wykonanym zadaniu, od którego odciągał Cię Twój Stefek czy inny Zdzichu 😉


To jak ma na imię Twój krytyk?

Trzymaj się ciepło i spokojnie!

Kasia Woźniak-Spokojny Rodzic.