fbpx

Czy zastanawiałeś się kiedyś jaką moc mają słowa? Czy pochyliłeś się nad tym, by zaprzestać używania niektórych słów, które nie wspierają relacji z innymi albo z samym sobą?

Mówienie ma znaczenie nie tylko w stosunku do naszych dzieci. Jest bardzo ważne także w kontaktach z innymi dorosłymi. Chcesz się przekonać?

Musisz czy możesz? A może powinieneś?

Jakiego zdania częściej używasz: „muszę chodzić do pracy” czy „mogę/chcę chodzić do pracy”?

Dziwne pytanie, prawda? Przecież wszyscy MUSIMY chodzić do pracy, żeby mieć z czego żyć. Musimy sprzątać, żeby było czysto i przyjemnie w mieszkaniu. No i oczywiście musimy się zdrowo odżywiać, zakładać czyste ubrania, być grzecznym, kulturalnym i w ogóle „ąę”. A no tak, zapomniałabym: musimy mieć „grzeczne” dzieci.

A jak jest w rzeczywistości?

My nic nie musimy 😉 I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze 😉

Prawda jest taka, że nikt nie stoi nad Tobą czy mną z miotłą. Nikt nie grozi Ci, że stłucze Cię na kwaśne jabłko, jeśli nie pójdziesz do pracy, prawda?

To, co wydaje nam się, że musimy robić, to są po prostu konsekwencje naszych wyborów.
Tak naprawdę, to nie chcę ponosić konsekwencji braku pieniędzy, dlatego chodzę do pracy. Chcę mieszkać w przytulnym mieszkaniu, dlatego płacę co miesiąc czynsz. Mieszkam w Polsce, dlatego płacę tu podatki.

Zawsze mamy wybór

Czy wiesz, że zawsze masz wybór, nawet gdy wydaje Ci się, że go nie masz?
Zgadzasz się ze mną?

No bo zobacz: możesz iść do pracy albo zostać w domu. Możesz mieć pieniądze albo ich nie mieć. Możesz mieć nowe ubrania albo chodzić w spranych ciuchach. To, co się wydarzy później, to konsekwencja Twojej decyzji.

Myślenie ma znaczenie

Myślenie także ma znaczenie, bo wspiera relację z samym sobą. Gdy w głowie kotłują Ci się myśli, że musisz jeszcze to, musisz tamto….to działa to na tym samej zasadzie. Te myśli przytłaczają, bo mają negatywny wydźwięk. Śmiem przypuszczać, że myśli o tym, co muszę jeszcze zrobić, pojawiają się częściej od słów. No bo usypiasz dziecko i myślisz: muszę jeszcze nastawić pranie, muszę je wywiesić i pierdyliard innych czynności. Powiem Ci, że jedyne co musisz, to odpocząć.

To tak po kolei…

Tak naprawdę to wszystko ma swój początek w przekonaniach. Tutaj też uśmiechają się do nas wartości. Gdy ich nie znamy, to nie wiemy, co jest dla nas na pierwszym miejscu. To trochę tak jakbyśmy jechali z Warszawy do Zakopanego przez Gdańsk i Szczecin. Niby mamy wyznaczony cel, w rzeczywistości błądzimy po omacku.

Wartości to drogowskazy, które spotykamy w czasie podróży, jaką jest życie. Z kolei przekonania, to mapa, która ma ułatwić drogę. Tutaj jest jedno „ale”-trzeba umieć z mapy korzystać. Podobnie z przekonaniami – trzeba umieć rozróżniać te wspierające i te, które sprawiają, że na rondzie jeździmy w kółko, albo co gorsze, cofamy się.

Szukaj przekonań najpierw u innych, później zobaczysz je u siebie

Bardzo możliwe jest, że stwierdzisz, że nie masz żadnych przekonań.

Na pewno masz. Każdy z nas ma, bo dzięki temu łatwiej nam się żyje. Nie musimy każdej nowo poznanej rzeczy sprawdzać, testować, tylko bazujemy na doświadczeniach innych. Spotkałeś się pewnie z przekonaniem, że wszystkie małe dzieci płaczą? A może z przekonaniem, że czegoś nie potrafisz, choć nie próbowałeś?
Najpierw obserwuj przekonania innych. Łatwiej będzie Ci zobaczyć swoje. Osobiście od kilku ładnych miesięcy przyglądam się swoim przekonaniom i coraz to nowe widzę nowe.

Gorąco namawiam Cię do tego, byś wziął kartkę/zeszyt i wypisywał wszystkie przekonania. Później zacznij rozprawiać się z nimi. Okaże się zapewne, że moje przekonanie o tym, że źle gotuję, będzie nieprawdziwe, bo są osoby, którym moje dania smakują.

Gdy już znajdziemy przekonania, które nas nie wspierają, to prawie jesteśmy w domu. Zostaje najbardziej upierdliwa część: pozbycie się ze słownika słowa „muszę” (albo rozprawienie się z konkretnym przekonaniem).

To co z tym muszeniem?

W końcu ja nic nie muszę, ja chcę. Zobacz, jak bardzo zmienia się wydźwięk tego słowa. O ile lżejsze, łatwiejsze i przyjemniejsze wydają się te chciane aktywności. Chcę iść do pracy, chcę się uczyć-czyż to nie brzmi lepiej?
Zrób sobie wyzwanie: umów się z partnerem, byście zwracali sobie wzajemnie uwagę, kiedy wypowiecie TO słowo. Może żeby mieć więcej motywacji, to przygotujcie sobie jakieś zadanie? Np. gdy powiem, że coś muszę zrobić, to robię 10 przysiadów/100 pompek/myję wszystkie okna. W naszym przypadku kary i nagrody są wskazane, bo wiemy czym jest motywacja wewnątrz a czym zewnątrzsterowna.

Skup się na procesie

Od razu Ci powiem, że zapamiętanie, by korzystać z innych słów niż muszę, może chwilę potrwać. Zobacz, że przez całe swoje dotychczasowe życie w ten sposób się komunikowałeś. Zmiana chwilę potrwa, ale delektuj się tym procesem! Napawaj się każdym wypowiedzianym zdaniem, w którym podkreślisz, że możesz coś zrobić, a nie musisz 😉
No i zobacz, że tutaj korzyści są dla wszystkich stron: Tobie łatwiej jest podejść do pracy i obowiązków. Twoje dziecko i bliscy także korzystają, bo chłoną od Ciebie ten entuzjazm i werwę, gdy nadciąga poniedziałek.

Musisz odpoczywać

Jedyne „muszenie”, jakie powinniśmy mieć na pierwszym planie, to: muszę odpocząć. Jeśli nasz kubeczek energetyczny jest pusty, to niewiele zdziałamy. Nie będziemy wtedy w stanie nic zrobić: pracować, zajmować się dzieckiem. Zawsze znajdź czas dla siebie. Dogadaj się z partnerem, by każdy z Was miał możliwość na to, by podładować akumulatory.


Lecimy odpoczywać!
Spokojnego dnia!
Kasia Woźniak – Spokojny Rodzic.